Opanuj stres! Wystąpienia publiczne – szkolenie

Wystąpienia przed publiką to rzecz, z którą każdy miał dokonać przynajmniej jeden raz w całym życiu. Z wystąpieniami publicznymi spotykamy się już w szkolnych murach, które silą się by wdrożyć uczniów do dorosłego życia. Mimo wszystko to, czego wyuczymy się w wieku młodzieńczym nie wystarcza, aby sprostać temu. Czytaj dalej „Opanuj stres! Wystąpienia publiczne – szkolenie”

Reklamy

Telefoniczna obsługa klienta – szkolenia

Coraz częściej z klientami komunikujemy się nie rozmawiając w cztery oczy, twarzą w twarz, a raczej konwersując za pomocą telefonów. Mogłoby się wydawać, że z pośrednich metod nawiązywania kontaktu najlepszy jest mail, jednakże jest to założenie zaskakująco błędne. Niestety wiele osób po prostu nie czyta maili ze względu na brak czasu, spam, dużą liczbę wiadomości i brak uwagi. Telefon tą uwagę daje, ale jest dość wymagający. Jak więc powinna wyglądać telefoniczna obsługa klienta? Szkolenia z tego zagadnienia odpowiadają na to pytanie. Czytaj dalej „Telefoniczna obsługa klienta – szkolenia”

Sprzedaż to technika, a nie łut szczęścia

Według badań socjologów jeden niezadowolony klient przekazuje informacje o swoim niezadowoleniu średnio jedenastu innym osobom. Przeciętnie te jedenaście osób przekazuje opinię 6 swoim znajomym. Daje to bilans około jednego niezadowolonego klienta oraz sześćdziesięciu sześciu osób, które o tym wiedzą. Potencjalnie zmniejsza to grono klientów Twojej firmy o te osoby. Czytaj dalej „Sprzedaż to technika, a nie łut szczęścia”

Profesjonalna obsługa klienta – na czym to polega?

Profesjonalna obsługa klienta to przede wszystkim, przeświadczenie, że klient jest na pierwszym miejscu w każdym aspekcie działalności firmy. Po drugie, zakłada osiągnięcie porozumienia w aspekcie rzeczowym, jak i emocjonalnym. Profesjonalna obsługa to także umiejętność traktowania klienta jak partnera. Ważny jest sposób budowania kontaktu – trzeba to robić umiejętnie, by klient odczuł radość i satysfakcję ze współpracy. Czytaj dalej „Profesjonalna obsługa klienta – na czym to polega?”

Manipulacja sklepowa – jak sprzedawcy wpływają na nasze decyzje?

Jakie są ulubione metody sprzedawców na to, by przekonać Cię (oczywiście podświadomie) do nabycia akurat tego, a nie innego towaru? Wiedza na temat otaczającej nas rzeczywistości pozwala uniknąć bycia bezwiedną owieczką pośród całego stada, tych bezrefleksyjnie podążających za pozostałymi. Nie jest powiedziane, iż bezwzględnie należy wystrzegać się zachęt sprzedawców – lepiej chyba jednak wiedzieć, jakie zabiegi się na nas stosuje, by mieć możliwość wyboru.

Jak sklepowa manipulacja wygląda w praktyce?

→ produkt najdroższy – a niekoniecznie najlepszy – znajduje się zawsze na wysokości wzroku. Zostanie szybciej zauważony i przyciągnie uwagę niż jego tańsze odpowiedniki znajdujące się poniżej bądź powyżej linii wzroku

→ towar, którego promocja polega na jak najszybszym wyprzedaniu, znajdować będzie się zawsze na początku regału

→ myślisz, że częste zmiany ekspozycji sklepu służyć mają udogodnieniom dla Klientów? Nieprawda – by znaleźć produkt, po który przychodzisz, musisz zrobić swoista wycieczkę po całym sklepie, a przy okazji – wrzucisz do koszyka coś jeszcze

→ wspomniana w poprzednim wpisie manipulacja końcówką ceny 99

→ programy lojalnościowe – sklep prezentuje się jako oddany klientowi, a w rzeczywistości przywiązuje go do siebie – bo przecież za ten sam zakup w innym sklepie nie dostaniemy punktów…W dodatku – nasze dane są gromadzone i przetwarzane, a na ich podstawie ustalane są najnowsze akcje promocyjne czy rabaty na produkty, które dotychczas najczęściej znajdowały się w naszym koszyku

→ układ sklepów – ponieważ u większości ludzi dominująca jest prawa strona, automatycznie ukierunkowujemy się właśnie w prawo. Dlatego więc produkty, na sprzedaży których zależy firmom, albo cieszą się mniejszym powodzeniem, układane są właśnie po prawej stronie. Dzięki temu zwiększa się szansę na ich zauważenie

→ duży wózek – dłużej będzie wydawał się pusty, dzięki czemu podświadomie dorzucamy do niego kolejne produkty, a czas wizyty w sklepie wydłuża się

Choć nie są to metody ani inwazyjne, ani niebezpieczne, warto mieć je na uwadze, by przy zakupach kierować się przede wszystkim własnymi preferencjami.

Najczęstsze sytuacje, w których mózg nas nabiera

Każdy z nas zetknął się z pewnością (i to zapewne niejeden raz) z sytuacja, w której doznał złudzenia optycznego. Szary kwadrat otoczony czarną ramką wydawać będzie się biały, zestawiony zaś z jasnym tłem – dużo ciemniejszy. Wpatrywanie się na czarną kropkę w szarym okręgu, który z kolei znajduje się na białym tle sprawi, że szary obszar zacznie znikać. Linie tej samej długości, lecz zaprezentowane na tle o różnej perspektywie będą wydawać się różne. Przykładów tych można mnożyć – a są to sytuacje, które działają na nasz mózg wbrew jego woli. To fascynujące, lecz jednocześnie trochę przerażające doświadczenie – uświadamia bowiem, na jak niewiele rzeczy mamy wpływ.

Słabości mózgu doskonale wykorzystują przede wszystkim handlowcy. W dużej mierze grają na pozytywnych skojarzeniach – bardziej skłonni jesteśmy przecież posłuchać młodej, uśmiechniętej dziewczyny, której aparycja wzbudza zaufanie i wytwarza mimowolną nić sympatii, niż oschłą w sposobie bycia, niemiło wyglądającą kobietę (nawet, jeśli jest wybitnym specjalistą w danej dziedzinie). Dodajmy do tego charakterystyczny zapach, łatwo wyczuwalny oraz pasujący do konkretnej sieci sklepów (znacie ten miły zapach na przykład z CCC?) – oddziałuje on na nasze zmysły w taki sposób, by został zapamiętany pozytywnie. Następnym razem czując tą woń, automatycznie – skuszeni poprzednimi pozytywnymi skojarzeniami – wejdziemy do sklepu, a gdy za rogiem dopadnie nas przemiła sprzedawczyni służąca serdeczną pomocą, kupimy towar nawet wtedy, gdy nie planowaliśmy – uruchamia się w nas poczucie powinności i pewnego wstydu związanego z odmową (bo nie wypada, bo sprzedawczyni zrobi się smutno, bo jak ja czułbym się na jej miejscu itp.). Pułapka emocjonalna naszego mózgu zadziałała!

Pozostańmy w kategorii handlu – tutaj bowiem pułapki, na które daje się łapać nasz mózg są najbardziej widoczne, a techniki manipulacji sprzedawców którzy o tych słabościach doskonale wiedzą – najchętniej i najczęściej wykorzystywane. Handlowcy potrafią doskonale wykorzystać prawidła skojarzeń mózgu (analogicznie do złudzeń optycznych) – próbują wpływać na postrzeganie przez nas ceny. Istotne jest bowiem nie tylko to, ile w rzeczywistości towar kosztuje, lecz także to, w jaki sposób przedstawia się samą cenę.

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego większość produktów kosztuje określoną kwotę i 99 (bądź 9) groszy? Ano końcówki te stosowane są celowo – by produkt wydawał się tańszy. Zasadniczo zdajemy sobie całkiem świadomie sprawę z tego, iż np. 7 złotych to jedynie o 1 grosz więcej niż 6.99, jednak nasza podświadomość uznaje tą różnicę za istotną – a wynika to ze sposobu działania mózgu, który wartość liczby przyporządkuje najpierw do rzędu wielkości. Tym oto sposobem cena 6.99 zaliczona zostanie do przedziału 6- 6.99. Ta niepozorna różnica jednego grosika może skutecznie przyciągnąć uwagę klienta. Warto uświadomić sobie fakt takiej – niegroźnej i właściwie zupełnie nieszkodliwej – ale jednak manipulacji, nim następnym razem podejmiemy impulsywną decyzję o zakupie jakiegoś produktu, skuszeni tak niską ceną. Jakie jeszcze techniki manipulacji sprzedażą lubią stosować handlowcy? O tym w kolejnym wpisie – zapraszam.

O tym, jak oszukuje nas nasz własny mózg

O tym, że nikt ani nic nie robi nas, potocznie mówiąc, „w konia” lepiej od naszego mózgu – niby wie każdy, lecz nie lubimy dopuszczać tego do świadomości. W sumie nic dziwnego – chcemy przed światem (a przede wszystkim przed nami samymi) pokazywać i udowadniać wszem i wobec, jak bardzo mamy nad wszystkim kontrolę. Ogarniamy przecież pracę, studia, stosunki rodzinne i towarzyskie, codzienne problemy, wśród rodziny i znajomych uchodzimy za świetnych organizatorów i osoby o silnym, zdecydowanym charakterze. W takiej sytuacji przyznanie się do tego, iż taką a nie inną decyzję podjęliśmy wskutek impulsu, wpływu otoczenia na nas samych czy przekazy podprogowe jest dla nas wstydem i hańbą – to przecież zaprzeczyłoby zupełnie naszemu wizerunkowi.

Tymczasem nie ma ani nic dziwnego, ani niepokojącego w tym, iż nasz mózg jest podatny na wpływy z zewnątrz bardziej, niż myślimy. Dlaczego? Bo tak po prostu jest skonstruowany. Zamiast więc złościć się z tego powodu, przyjmijmy ten fakt, a na co dzień starajmy się dwa razy zastanowić nim podejmiemy decyzję pod wpływem chwili – poznanie sposobów, w jaki mózg nas „trolluje”, a także technik wykorzystywanych przez innych ludzi by nabrać mózg innych, pozwoli na stosunkowo łatwe oddzielenie manipulacji i podatności na wpływy od faktycznego stanu rzeczy. Nie zawsze jesteśmy bezbronnymi ofiarami swojego mózgu – najczęściej zdajemy sobie sprawę z tego, iż „naciągamy” fakty i usprawiedliwiamy się sami przed sobą (dotyczy to na przykład zakupu jakiegoś towaru, bądź odłożenia obowiązków na później na rzecz wyjścia ze znajomymi itp.). Uspokajamy i przekonujemy samych siebie, posiłkując się argumentacją dopasowaną do konkretnej sytuacji. W jakich sytuacjach mózg najczęściej płata nam figle? Zapraszam do przeczytania kolejnego wpisu!

Co motywuje nas do pracy?

Skoro o motywacji mowa – co zrobić, by nie tylko nie tracić jej w pracy, lecz także (a może przede wszystkim) codziennie być zmotywowanym od nowa do wypełniania swoich obowiązków? Jak już wspomniano – motywacja jest niezwykle istotnym czynnikiem w każdej dziedzinie życia. Bez niej stoimy w miejscu, nie widząc sensu ani słuszności celu podejmowania jakiegokolwiek działania. Sytuacja taka w miejscu pracy może mieć opłakane skutki – nie chodzi tutaj tylko o konsekwencje osobiste (takie jak utrata premii, obcięcie pensji czy nawet zwolnienie nieskutecznego pracownika), lecz także sięgające dużo dalej, jeśli owa opieszałość dotyczy pracownika na odpowiedzialnym stanowisku (skutki dotyczyć mogą kilku, kilkunastu, ale nawet kilkuset osób). Jak wiadomo – wszystkie płaszczyzny życia przenikają się ze sobą wzajemnie i mają na siebie wpływ.

W każdej części dnia wypełniamy inną rolę społeczną, a te nie zawsze ze sobą współgrają bezkolizyjnie. Ciężko pogodzić choćby rolę samotnej matki z pracownikiem na cały etat czy czasem półtorej. Obie role wymagają zaangażowania zarówno psychicznego, jak i fizycznego w stu procentach, co w dłuższym czasie bez wątpienia odbije się negatywnie na jednej z tych płaszczyzn. Praca nad swoimi słabościami i trudnościami dnia codziennego towarzyszy nam w każdej właściwie chwili. Bardzo często stajemy przed dylematami – z których równie często nie ma wyjścia w stu procentach bez szkody dla nas. Aby nie poddać się w dążeniu do celu i nie zatonąć w grząskim gruncie codziennego dnia, musi nam przyświecać poczucie sensu i użyteczności tego, co robimy. Poczucie to staje się samo w sobie motywacją do dalszego działania – nawet, jeśli sami nie oceniamy sytuacji w ten sposób. Najważniejsze zatem jest to, by uwierzyć, iż nasze działania mają sens i cel.

Co więc motywuje (bądź demotywuje) nas w pracy? Dla jednych będzie to czynnik finansowy, dla drugich – nawiązanie i utrzymanie dobrych, a nawet koleżeńskich stosunków ze współpracownikami, jeszcze inni kierować będą się rozwojem osobistym. Idealną sytuację osiąga się wówczas, gdy wszystkie te trzy czynniki współgrają ze sobą: mamy dobrze płatną pracę, w której mamy możliwości rozwoju osobistego, a po godzinach spotykamy się ze współpracownikami już prywatnie. Zmotywowany i doceniony pracownik to efektowny pracownik – powinien o tym pamiętać każdy pracodawca.

Oczywiście prawdą jest, że im lepiej zarabiamy, tym bardziej motywujemy się do, nawet niekoniecznie lubianej, pracy i wykonujemy zadania lepiej. Jednak jeśli atmosfera w miejscu pracy jest napięta, a współpracownicy zamiast tworzyć zespół, dzielą się na mniejsze grupy walczące ze sobą – najlepsza nawet płaca nie wynagrodzi stresu związanego z pracą. Dlatego drugim, niezwykle istotnym czynnikiem jest osoba prezesa/szefa/dyrektora, który zadba o tą mniej formalną płaszczyznę pracy. To w jego gestii leży zadbanie o relacje między pracownikami. Wszyscy powinni być traktowani równo i sprawiedliwie – to podstawa. W sytuacji, w której szef kogoś wyraźnie faworyzuje, a drugiemu „podcina skrzydła”, napięta atmosfera, a nawet konflikt pomiędzy tymi dwoma pracownikami jest więcej niż pewny.

Dobry szef = dobra firma. Od odpowiedniego zarządzania zasobami ludzkimi zależy efektywność całej firmy. Umożliwianie rozwoju osobistego pracownika, poprzez szkolenia, konferencje oraz kursy jest rzeczą najbardziej przez nich cenioną i motywującą do pracy. Szef docenia nas, więc musimy pokazać mu, że jesteśmy tego warci i odwdzięczymy się większym wysiłkiem włożonym w wykonywanie obowiązków.

Motywacjo, gdzie jesteś?

Co zrobić, kiedy znajdujemy się na zakręcie życia? Mogą one być różne – może to być delikatny skręt, a nawet zmiana o 180 stopni. Bez wartościowania problemów (bo w istocie, każdy, nawet najmniejszy z pozoru problem, dla danej jednostki może mieć kolosalne znaczenie i nie chodzi o to, kto ma gorzej, bo nie ma pieniędzy na koncert czy na chleb, ciężko choruje lub ma problemy w pracy). Problemy małe i duże, kiedy nie potrafimy się z nimi logicznie uporać stają się gigantami, które z każdą chwilą miażdżą nasze życie.

Nie ma gotowych rozwiązań w żadnej sytuacji, bo każdy przypadek jest inny, a nawet dwie z pozoru identyczne sytuacje mogą się inaczej rozegrać. Nie ma idealnej kalki na wszystko. To w jaki sposób rozegramy sytuację zależy jedynie od nas.

Motywacja w życiu codziennym przedstawia się na każdy polu – poczynając od prozaicznych czynności takich, jak kluczowe rozpoczęcie dnia od wstania tzw. prawą nogą, higiena osobista, zaplanowanie pierwszej części dnia, wypełnienie obowiązków zawodowych, powrót do domu, zaplanowanie pozostałej części dnia w sposób produktywny dla nas (odpoczynek aktywny czy w zaciszu domowego ogniska, wyjście na spacer z psem, do kina, na kolacje, pogrążenie w lekturze lub inne zajęcie, które pozwoli na oderwanie od codziennych, rutynowych obowiązków). Jak twierdził Maslow na podstawie swoich badań motywacja to jeden z czynników, który jest efektem ubocznym zaspokajania swoich potrzeb pierwotnych tzn. fizjologicznych, bezpieczeństwa, potrzeby bliskości, miłości, poszanowania, przynależności do grupy oraz akceptacji, kończąc na samorealizacji – stawianiu na siebie, na realizację własnych potrzeb, jednak nie w sposób egoistyczny i patologiczny, a w zgodzie z otoczeniem, bez krzywdy dla nikogo. Motywacja do działania i spełniania wyznaczonych celów stanowi windę pomiędzy każdym szczeblem tej piramidy. Aby osiągnąć stan „chęci” konieczna jest zachęta, coś co zmotywuje nas do podejmowania kolejnych wyzwań. Często wystarczy sama świadomość wypełnienia zadania, skończoności swoich działań, a czasami musi zadziałać czynnik materialny – finansowy, przedmiotowy lub osobowy. Samorealizacja jest możliwa jedynie, kiedy zagłębiona jest (przewrotnie) w obszar nas otaczający – aby poczuć się spełnionym i zrealizowanym (co jest odczuciem w stu procentach wewnętrznym) potrzebny jest mocny nacisk społeczeństwa, jego ocena, krytyka, akceptacja i podziw. To właśnie społeczeństwo wyznacza, w tym wypadku, najbardziej obiektywną hierarchię oceny jakości wykonanej pracy, która pozwoli nam oszacować czy nasze postępowanie było jakościowe i wystarczające.

Motywacja to kraina małych kroczków. Czasami wystarczy kilka, aby lawina działań przynoszących efekty ruszyła, czasami potrzeba poświęcić jej więcej czasu, aby przekonać się do sensowności naszych działań.

Gdzie należy poszukiwać motywacji?


Odpowiedź jest prosta – w sobie, lub otoczeniu jeżeli nasze „ja” nie bardzo nas przekonuje. Co ją wyzwala? Chęci. A co jeśli ich brak? Wtedy należy się zastanowić nad tym, jak sprawić aby się pojawiła. Rozpoczynać dzień od ciepłego prysznica, zjeść ulubione śniadanie, ubrać się i… wyjść z domu. Długi poranny spacer, jazda na rowerze czy jogging. Szybkie dotlenienie mózgu, krótkie ćwiczenia podnoszące poziom endorfin i wspomagających nasz organizm do działania. Ponadto, liczy się plan i pozornie rutynowe czynności, które wprowadzają pewien harmonijny układ w jego tworzeniu. Praca zawodowa, o ile jest interesująca, potrafi motywować do działania oraz daje poczucie spełnienia, która po opuszczeniu murów budynku pozwala na wypełnienie dnia czynnościami zgoła innymi – choćby poświęcenie się hobbystycznym zajęciom. Zainteresowania… właśnie w tym miejscu należy się zatrzymać na dłużej. Często zdarza się, że praca którą wykonujemy nie jest spełnieniem marzeń lub z biegiem czasu staje się po prostu nudna. Wtedy kluczowym w dbaniu o higienę własnej duszy jest odnalezienie w sobie rzeczy, które sprawiają nam najwięcej przyjemności. Może to być gotowanie, czy wypełnianie obowiązków domowych, niektórzy czerpią przecież olbrzymią satysfakcję nawet z robienia prania. Majsterkowicze zawsze znajdą dla siebie coś do naprawienia, a miłośników sportu nie zrazi nawet deszczowa aura. Fotografia, wspinaczka, trekking czy turystyczne zwiedzanie najpiękniejszych okolicznych zakątków – co tylko lubimy. Jeżeli ogranicza nas samotność, warto zacząć od poprawienia naszych stosunków interpersonalnych. Poznać kogoś, kto ma podobne zainteresowania i kto będzie dla nas odpowiednim towarzystwem do wspólnego pokonywania wyzwań. Nie mówimy tutaj nawet o partnerze w znaczeniu matrymonialnym (choć taki w dłuższej perspektywie stanowi idealne rozwiązanie) a o takim, który podzieli nasze podejście, będzie pewny i godny zaufania. Istnieją grupy zainteresowań zrzeszające osoby, które szukają towarzystwa do wspólnych działań. Jedyne co musisz zrobić, to odważyć się na ten drobny krok, który wykonany pewnie poruszy bieg zdarzeń, których tak łatwo już nie zatrzymasz!